wtorek, 3 czerwca 2014

Prolog

Violetta
- Violu - zawołał mnie Leon
- Tak kochanie
- Zawiążesz mi krawat? - zapytał
- Jasne, już idę -odpowiedziałam
Po drodze spotkałam Sophie
- O Sophie, już wstałaś? - zdziwiłam się
- Tak, mamusiu - odpowiedziała
Poszłyśmy do Leona i Sophie zaczęła z nim rozmawiać
- Tatuuuś, czemu sie tak ładnie ubielaaas? - spytała
- Bo idę do pracy - odpowiedział, a ja w tym czasie zawiązałam krawat
- Proszę, gotowe
- Mamoo, jeśtem głodna- powiedziała Sophie
- Ja też - powiedział Leon - Zrobicie jakieś śniadanie?
- Dobra, choć Sophie - powiedziałam i poszłyśmy robić śniadanie
- Viola, choć na chwilę - zawołał mnie Leon - Viola, Viola, Viola...

- Viola, obudź się - ułyszałam głos Leona
- Czemu mnie budzisz? - zapytałam - Poza tym miałeś chyba iść do pracy
- Co, do jakiej pracy? - zdziwił się Leon - Jesteśmy w samolocie
- Aaaa... Czyli to tylko sen? - zasmuciłam się
- Nie wiem o co chodzi, ale wstawaj, bo jesteśmy już w Buenos Aires - powiedział Leon
Wyszliśmy z samolotu i odebraliśmy bagaże. Nagle zobaczyłam Ludmiłe i Federico.
-  Lu - krzyknęłam i pobiegłam w jej stronę
- Viola - krzyknęła Ludmiła i zrobiła to samo co ja
- Jak  ja cię dawno nie widziałam - powiedziałam
- Oj nie przesadzaj, tylko miesiąc
- Hej Fede - powiedział Leon
- Siema stary - odpowiedział mu
- To co jedziemy do domu? - zapytałam
- Ok - odpowiedzieli mi
Wyszliśmy z lotniska, złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do domu

To by było na tyle. Jak będzie dużo komentarzy to jutro wstawię rozdział.

1 komentarz: